WYWIAD RZEKA

Zadałam sobie pytania i sama na nie odpowiedziałam. Część z nich powtarzała się bardzo często podczas licznych rozmów z Wami, które przeprowadziłam w ramach, tak zwanego, badania rynku. Mam nadzieję, że wywiad rzeka rozwieję wszystkie Twoje wątpliwości, jeśli chodzi o moją osobę.

Let’s go!

 

Kim chciałaś być w dzieciństwie?

Od zawsze chciałam być nauczycielką. Najpierw języka polskiego, później biologii, a ostatecznie języka angielskiego. Pisałam kredą po szafach, co bardzo nie podobało się mojej mamie. Całymi dniami tłumaczyłam lalkom przeróżne zagadnienia. Prowadziłam własny, prawdziwy dziennik lekcyjny, który dostawałam regularnie na swoje urodziny. Pisałam w nim tematy lekcji, sprawdzałam obecność, wystawiałam oceny i przygotowywałam lekcje, kserówki. Tworzyłam plany lekcji.

 

Czego nauczyłaś się w szkole?

Nauczyłam się, że dobrej organizacji życia i nauki oraz systematyczności. Miałam świetne oceny, a nigdy nie zarywałam nocy, żeby się uczyć przed klasówką. Uczyłam się z lekcji, na lekcję. Rozkładałam materiał na mniejsze części i konsekwentnie go przyswajałam swoimi własnymi sposobami i metodami. Interesowałam się mózgiem, tym jak działa pamięć i technikami szybkiego uczenia się. One pomagały mi przyswajać wiedzę jeszcze szybciej i bardziej efektywnie.

 

Co robiłaś po ukończeniu szkoły?

Poszłam na wymarzone studia lingwistyczne do Poznania, które okazały się wielką klapą. Nie podobało mi się na nich, dlatego studiowałam tam tylko do momentu uzyskania tytuły licencjata, który umożliwiał mi nauczanie w szkole państwowej. Zaczęłam uczyć w szkole i przez 6 lat byłam zwykłym szeregowym nauczycielem. W międzyczasie uzyskałam tytuł magistra Lingwistyki Stosowanej na Uniwersytecie Warszawskiej.  Uczyłam angielskiego i niemieckiego w szkołach prywatnych, państwowych, językowych, firmach oraz na Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Miałam szczęście, bo szkoły w których pracowałam były na prawdę przyjazne i nie stwarzano mi tam większych problemów.

Kto miał na Ciebie największy wpływ?

Największy wpływ na moje życie mieli z pewnością moi rodzice i ludzie, którymi się otaczałam. Później były to osoby, od których uczyłam się na kursach i szkoleniach.

 

Jakie są Twoje najlepsze/najgorsze doświadczenia zawodowe?

Najlepszym doświadczeniem zawodowym, zanim zaczęłam pracować online, była pierwsza praca w państwowej szkole. Przez rok uczyłam, na zastępstwo, w szkole muzycznej w Białymstoku. Byłam nawet wychowawczynią. To było niesamowite miejsce, ponieważ podczas lekcji, gdy tłumaczyłam odmianę niemieckich przymiotników, cały czas słyszałam, jak uczniowie w salach obok, grają na instrumentach. Spotkałam tam zdolnych i ambitnych młodych ludzi, których zapamiętam do końca życia.

Nie mam najgorszego doświadczenia zawodowego, gdyż wszystko co mi się nie udaje i jest tego bardzo dużo, traktuję jak lekcje i kryzys jest dla mnie zawsze katalizatorem zmian.

 

Jak odkryłaś, co chcesz robić w życiu?

To, że chcę edukować i pomagać innym było dla mnie jasne, od samego początku. Tylko to czego uczyłam i w czym pomagałam, zmieniało się na przestrzeni lat. Do odkrycia tego, co chcę naprawdę chcę robić i co jest moją misją na tej ziemi, dochodziłam poprzez podejmowanie licznych wyzwań i testowanie miliona pomysłów, które pojawiają się w mojej głowie, jak grzyby po deszczu. Cóż większość z nich były nieudane, chociaż wydawały się fajne na samym początku.

Były to między innymi:

1) Blog o nauce programowania – Magnifika.jf. Od tego w 2017 roku się wszystko zaczęło.

2) Portal Skodowani, czyli miejsce, gdzie przyszli programiści mogą znaleźć bratnią duszę do kodowania.

3) Frontendopolis, czyli grupa na Facebooku, gdzie rozwiązywaliśmy zadania z JavaScriptu.

Powyższe projekty są już nieaktywne i jedyne, co po nich pozostało to okruchy na Facebooku.

4) Projekt FitBrainMama dla mam, które chcą się uczyć się języków. Szybko go porzuciłam.

5) Projekt Uczę Online dla nauczycieli, którzy chcą uczyć online. Po intensywnym badaniu rynku (przeprowadziłam około 50 bezpłatnych konsultacji) okazało się, że zupełnie nie ma na coś takiego zapotrzebowania. Nauczyciele, najprawdopodobniej, nie szukają lepszego jutra.

Do dnia dzisiejszego prowadzę firmę Językobranie, która zajmuje się coachingiem i mentoringiem językowym.

Nie wierzę, że można po prostu doznać olśnienia. Obudzić się pewnego dnia z misją w głowie. Do tego trzeba dojść metodą prób i błędów. Krąży taki mit, który jest ekstremalnie popularny i szkodliwy jednocześnie, że musisz mieć silne „dlaczego”, żeby zacząć w ogóle myśleć o wyjściu do ludzi. Takie stawianie sprawy bardzo często powstrzymuje kobiety przed działaniem. Myślą, że nie powinny nic robić, dopóki nie będą miały jasnej misji i wizji tego, co chcą robić, a tego przecież nie da się wiedzieć na 100%, gdy dopiero zaczynasz.

 

Jakie podróże miały na Ciebie największy wpływ?

Podróż do USA, w drugiej klasie liceum. Nie miałam wtedy nic do roboty. Nie mogłam iść do pracy. Nie miałam Security Number i byłam za młoda. Gdy mój tata pracował, ja oglądałam całymi dniami amerykańską telewizję. Dowiedziałam się wtedy o istnieniu Ellen Degeneres oraz Oprah Winfley. Moje horyzonty zdecydowanie się poszerzyły.

Kolejna ważna podróż to wyprawa wspinaczkowa w Fogarasze. Przed dwa tygodnie, wraz ze znajomymi, chodziliśmy po najwyższych szczytach rumuńskich gór. Jak teraz o tym myślę, to mieliśmy więcej szczęścia niż rozumu. Nauczyłam się tam wytrwałości i przekonałam się o tym, że mój organizm jest bardzo, bardzo wytrzymały i naprawdę jestem zdolna znieść ogromny wysiłek i zamiast wyczerpania czuję się spełniona.

 

Kogo podziwiasz?

Podziwiam i uwielbiam takie osoby jak:

Brendon Burchard,

Emily Fletcher,

Marisa Peer,

Vishen Lakhiani,

Ajit Nawalkha,

Seth Godin,

Pat Flynn,

Marie Forleo.

Bardzo chętnie korzystam z tego, co tworzą i kupuję ich kursy.

 

Jak wygląda aktualnie Twój dzień?

7:00 – Budzę się po częściowo przespanej nocy, ponieważ mój syn, który ma dwa lata nie sypia dobrze i muszę wstawać do niego kilka, kilkanaście razy.

7:15 – Medytuję 15 minut.

8:00 – Wyprawiam córkę do przedszkola, młodszy zostaje ze mną.

8:15 – 8:45 – Odpowiadam na maile i załatwiam wszystkie drobne sprawy.

9:00 – Jem śniadanie.

9:30 – 11:30 – Bawię się z synem lub idę z nim na spacer. Cały czas słucham wykładów, podcastów i chłonę wiedzę, jak gąbka.

11:30-13:30 – Pracuję intensywnie podczas drzemki syna. W tym czasie piszę newsletter, tworzę automatyzację, planuję, zajmuję się tworzeniem treści do Językobrania, na tego bloga oraz social mediów. Ostatnio ćwiczę także na orbitreku 🙂

13:30 – 15:00 – Bawię się z synem i ciągle słucham wartościowych treści. Przygotowuję i jem obiad.

15:00 – Jadę po córkę do przedszkola.

15:30 – 18:00 – (tylko we wtorki i czwartki) prowadzę zajęcia z języka niemieckiego w firmie. W pozostałe dni w tym czasie pracuję z klientami indywidualnie lub bawię się z dziećmi.

19:00 – Kąpię dzieci i wyprawiam do spania.

21:00 – 22:30 –  Pracuję. Robię to, czego nie udało mi się skończyć w ciągu dnia.

To scenariusz optymistyczny, który ma miejsce tylko wtedy, gdy dzieci są zdrowe. Gdy są chore, mój dzień wygląda zupełnie inaczej i jest podporządkowany ich potrzebom.

 

Co robisz w czasie wolnym? Czy masz hobby?

Uwielbiam się uczyć i robię to w każdej wolnej chwili. Interesuję się psychologią, psychobiologią, szeroko pojętą neuronauką. Fascynuje mnie: umysł, to jak działa, jak można zarządzać i modyfikować (To na prawdę jest możliwe! Tą funkcję mózgu nazywamy neuroplastycznością); jak umysł wpływa na ciało; jak kształtują się nawyki i jak je zmieniać. Wszystko czego się uczę, testuję na sobie i sprawdzam, czy i jak działa. A potem dzielę się tym z innymi!

 

O czym marzysz?

Marzę o tym, żeby: (uwaga marzenia egoistyczne i takie powinny być)

🚀 Moja rodzina była zdrowa.

🚀 Robić to, co kocham i dobrze na tym zarabiać.

🚀 Osiągnąć przychód w wysokości 100 tysięcy złoty miesięcznie.

🚀 Mieć przynajmniej trzy źródła przychodu.

🚀 Wystąpić na konferencji TEDex.

🚀 Posiadać własne “Studio Obfitości” w Białymstoku i pracować w nim stacjonarnie.

🚀 Posiadać swoje studio nagrań z pięknym tłem.

🚀 Przebiec maraton.

🚀 Mieć figurę jak Linn Lowes.

🚀 “I want to get noticed, motivate millions and make difference in noisy world.” Ken McArthur

Po polsku brzmi to beznadziejnie. Poza tym to tytuł książki.

 

Czy dochodziłaś do tego wszystkiego sama, czy ktoś Ci pomagał?

Wszystko od początku, do teraz robię sama od strony technicznej. Tworzę strony internetowe i sprzedażowe. Przygotowuje grafiki. Nagrywam i montuje filmy. Nagrywam i montuje podcasty. Prowadzę social media. Piszę i obsługuję newsletter.

Uczę się od najlepszych. Kupuję kursy i krok po kroku wdrażam zdobytą na nich wiedzę w życie. To moja obsesja.

 

Czy ktoś Ci kibicuje i wspiera w realizowaniu swoich pasji?

Niestety nie tak, jak bym tego oczekiwała. Moje otoczenie jest raczej sceptycznie nastawione do tego, co robię. Myślę, że częściowo wynika to z tego, że nie rozumieją na czym polega praca online. Mama marzy o tym, żebym zajęła się czymś normalnym i najlepiej wróciła do szkoły.

Siły do dalszej pracy czerpię głownie z samej siebie, z własnego rozwoju.

Jestem samograjem.

Wiem, co to znaczy nie usłyszeć słowa otuchy w momencie, gdy zachodzi taka potrzeba. Dlatego bardzo mi zależy na tym, żebyś Ty miała świadomość, że jest ktoś taki, do kogo możesz napisać lub zadzwonić i opowiedzieć o tym, z czym się zmagasz albo z czego jesteś dumna.

Możesz mieć pewność, że Cię wysłucham, zrozumiem i nie będę Cię oceniać.

Jeśli kiedykolwiek poczujesz potrzebę rozmowy, wsparcia, otuchy i dobrego słowa to wal do mnie jak w dym. Wiesz, gdzie mnie szukać 🙂