Pytanie o to, jak pozyskać pierwszą osobę do współpracy przez Internet, jest chyba jednym z częstszych pytań, jakie dostaję.

Moja odpowiedz nie jest oczywista, ponieważ nie odpowiadam, że z polecenia. Dlatego tym bardziej moje wskazówki mogą Ci się przydać, jeśli tak jak ja, nie ma kto Cię polecać, z różnych powodów.

W momencie, w którym ja zaczynałam pracować w trybie online, nikt rekomendował współpracy ze mną, ponieważ ponad 4 lata byłam całkowicie poza branżą, ze względu na dwukrotne powiększenie się rodziny. Poza tym nie chciałam pracować, tak jak pracowałam przed przerwą – na dwóch etatach i „latając na korepetycje”, dlatego nawet nie szukałam dawnych kontaktów.

Jeśli wciąż masz wątpliwości, czy się da bez znajomości, bez polecenia zacząć zarabiać online i dobrze na tym wychodzić, to odpowiadam, że się da. Na 100%.

Zanim opowiem Ci o moim pierwszym podopiecznym, to wspomnę tylko, że miałam też klienta zerowego?

Dlaczego zerowego?

Ponieważ z tą Panią rozmawiałam tylko raz. Pojawiła się w nieznanych mi okolicznościach i z nieznanego źródła. Do dzisiaj nie mam pojęcia, jak mnie znalazła i było to po dosłownie kilku tygodniach prowadzenia bloga i fanpage-a na Facebooku.

Byłam absolutnie przerażona.

🏷️ Nie miałam oferty.

🏷️ Nie miałam cennika. Nawet w głowie.

🏷️ Nie miałam firmy.

🏷️ Nie miałam formularza wstępnego.

🏷️ Nie miałam językowego testu poziomującego.

Podczas rozmowy trzęsłam się jak galareta.

Powiedziałam, że wieczorem wyślę Pani maila z formularzem wstępnym oraz testem poziomującym.

Po odłożeniu słuchawki zabrałam się do pracy i dwa takie mało profesjonalne dokumenty stworzyłam.

Do współpracy na szczęście nie doszło, ale uświadomiłam sobie, że muszę zadbać, o to wszystko czego zabrakło, podczas tej rozmowy.

Dzisiaj wydaje mi się, że to był „telefon z zaświatów” który kazał mi się ogarnąć, stworzyć ofertę, cennik, przemyśleć zasady współpracy i strategię działania.

Naprawdę nie myślałam o tym wcześniej. Założyłam, że nikt się tak szybko nie znajdzie, kto chciałby ze mną współpracować.

Wniosek z tego taki, że jeśli robisz coś online, cokolwiek, nawet gdy dopiero zaczynasz, to pomyśl, co powiesz, gdy odezwie się do Ciebie pierwsza zainteresowana osoba.

Chwilę później zdobyłam swojego pierwszego klienta przez Internet.

Jak to zrobiłam i jak to się stało?

Pierwszy klient znalazł się sam w grupie na Facebooku, do której należałam. Nie opublikowałam w niej typowego ogłoszenia w stylu: „Udzielam korepetycji z angielskiego i niemieckiego – zamów je tutaj” ale po prostu się przedstawiłam i opisałam, czym się zajmuję i jakie problemy rozwiązuję.

Zobacz, co wtedy napisałam i jak wyglądał ten post.

Pan, który się wtedy zgłosił był niezwykle miły. Współpraca trwała co prawda krótko, ponieważ była to tylko jedna konsultacja diagnostyczna ale bardzo dużo się wtedy nauczyłam.

W związku z tym, że nie miałam wtedy jeszcze działalności gospodarczej, a ustawa o możliwości prowadzenia działalności nierejestrowanej miała wejść dopiero od końca kwietnia, postanowiłam, że będę świadczyć usługi za rekomendacje.

To była świetna decyzja.

Po każdej kolejnej współpracy mniejszej, czy większej dostawałam referencje, które teraz możesz zobaczyć na mojej stronie internetowej i na fanpage Językobrania.

Kolejni klienci i zainteresowani przybywali do mnie z przeróżnych źródeł.

 

Poznaj 3 sposoby na zdobycie pierwszego i kolejnego klienta w Internecie, które w moim przypadku okazały się być najskuteczniejsze i zaowocowały dłuższą współpracą między mną, a klientem.

 

Aktywność w grupach na Facebooku

To mój absolutny numer jeden. Aby skorzystać z ich dobrodziejstwa, należy w pierwszej kolejności dołączyć takich,  w których mogą być Twoi potencjalni klienci albo takich, z których możesz się wiele nauczyć lub poznać nowe osoby. Bo nie wiem, czy wiesz, że “Biznes to ludzie”.

Po dołączeniu postaraj się być, po prostu aktywnym obserwatorem, czyli czytać, to co piszą inni i merytorycznie odpowiadać na komentarze. Ja zawsze zadaję sobie pytanie: „Jak mogę odpowiedzieć na dane pytanie, aby jak najbardziej pomóc osobie, które je zadała?” Po angielsku: „How can I serve this person?” Czasownik „serve” jest chyba lepszy nić polskie: „pomagać” „służyć”, bo oddaje dokładnie to, co naprawdę działa, czyli zastanawiamy się, jak najbardziej możemy pomóc, służąc innym swoją radą.

Poza tym, w niektórych grupach na Facebooku, po dołączeniu, możesz się przedstawić w oddzielnym poście. To jest także fantastyczna szansa na to, żeby zostać zauważonym. Patrz mój przypadek, który opisałam powyżej. Zanim jednak zaczniesz wypisywać o swoich zaletach i atutach wszędzie, gdzie się da, warto ZAWSZE zapoznać się z regulaminem, który obowiązuje w grupie do której dołączasz. W niektórych z nich, takie przedstawianie się i reklamowanie jest surowo zabronione i grozi trwałym usunięciem z grupy. Czasem jest tak, że przedstawiać się i reklamować można do woli tylko w określone dni tygodnia.

Na koniec jeszcze jedna podpowiedź. Nie warto wklejać dokładnie takiej samej wiadomości, czy komentarza we wszystkich grupach, ponieważ Mark Z. może zablokować swoje konto i przez na jakiś czas, zamkniesz sobie drogę do jakiejkolwiek promocji na Facebooku.

 

Komentowanie postów na blogach i filmów na YouTube

Ta strategia nie była dla mnie oczywista, chociaż o niej słyszałam i sama nie korzystałam z niej nadmiernie. Nadal tego nie robię, ale trzeba przyznać, że działa. Jako, że nie uważam się za eksperta w dziedzinie komentowania cudzych postów to podzielę się tutaj tylko kilkoma wskazówkami, jak wyciągnąć maksa z tej czasochłonnej aktywności.

Po pierwsze, komentuj tylko te blogi, filmy, podcasty, które naprawdę cenisz i które sama lubisz czytać. Tylko wtedy jesteś w stanie napisać coś mądrego i wartościowego. Ludzie wyczują, czy Twój komentarz to spam, czy coś godnego uwagi. Jeśli zostaniesz zakwalifikowana do tej pierwszej grupy, możesz sobie zaszkodzić, tym co napiszesz, a nie pomóc.

Po drugie, komentuj z głową i pomysłem. Tekst w stylu: „Zapraszam do mnie” już nikogo nie rusza. Jeśli w Twoim komentarzu nie ma żadnej wartości, to po prostu go nie pisz. Działa tutaj dokładnie taka sama zasada, jak w przypadku aktywnego udziału w grupach na Facebooku. Zapytaj siebie: „Jak mogę tym komentarzem elegancko zaprezentować moje stanowisko w tej sprawie? Czy to komuś pomoże?” Jeśli odpowiedź brzmi – Nie. Skasuj ten komentarz.

Po trzecie, przedstaw się z imienia i nazwiska. Dajesz wtedy możliwość innym osobom znalezienia Ciebie, na przykład na Facebooku. W związku z tym, warto mieć uzupełniony swój profil prywatny.  Istotne jest to, żeby już na pierwszy rzut oka było widać, czym się zajmujesz i w czym pomagasz oraz żeby był widoczny link do Twojej strony www lub fanpage. W poprawnej identyfikacji Twojej osoby może pomóc także zdjęcie w tle, na którym nie musi być plaża i drink z parasolką, a na przykład Twoje ładne zdjęcie z krótką informacją, gdzie Cię można znaleźć. Możesz to zrobić, przy pomocy programu Canva dosłownie w kilka minut.  Zrobienie całej takiej wizytówki na profilu prywatnym zajmuje dosłownie maksymalnie 30 minut i zdecydowanie jest to gra warta świeczki.

Spójrz, jak to wygląda u mnie, u Oli Gościniak, czy Joanny Ceplin.

 

 

Twój fanpage i/ lub Twoja personalna lub firmowa strona internetowa.

Osoby zainteresowane współpracą z Tobą mogą dowiedzieć się o Tobie z różnych miejsc, z grupy na Facebooku, z komentarzy na blogach, z Google, ale gdy nie zobaczą nic ciekawego w Twoich miejscach w sieci i tak nie nawiążą z Tobą współpracy. To właśnie na stronie www, czy w Twoich social mediach dochodzi do wersyfikacji, czy jesteście dla siebie stworzeni czy nie.

Kiedyś Magdalena Pawłowska, w jednym ze swoich podcastów wspomniała, że pozyskanie klienta i go utrzymanie przypomina flirtowanie. Dowiadujesz się, że istnieje ktoś godny zainteresowania. Chcesz wiedzieć o nim więcej i jeszcze trochę więcej. To wieloetapowy proces, na którym w każdym momencie Twój potencjalny klient powinien czuć się coraz bardziej chętny i gotowy na głębszą relację z Tobą.

Oczywiście po wstępnej weryfikacji może okazać się, że nie jesteście dla Siebie stworzeni. Nie przejmuj się tym. To normalne. Nie licz na to, że wszyscy będą Cię uwielbiać. Najważniejsze, żebyś miała wokół Siebie osoby, które naprawdę Cię cenią i chcą z Tobą pracować.

 

Podsumowując, w szukaniu swojego pierwszego klienta w Internecie pomoże Ci udzielanie się w grupach na Facebooku, w których są Twoi klienci lub w których możesz się promować. Przygotowałam dla Ciebie listę ciekawych grup do których dołączyłam i w których się udzielam.

Poza tym, jak najszybciej zrób listę blogów czy kanałów na YouTube, na których będziesz regularnie zostawiała po sobie ślad w postaci komentarza.

Po trzecie, co nie znaczy, że jest to najmniej istotne, zadbaj o swoją stronę www i komunikację w social media.

Pobierz TERAZ listę godnych polecenia grup na Facebooku, które pomogą Ci zdobyć pierwszego klienta w Internecie.